środa, 27 lutego 2013
Niedziela zleciała strasznie szybko, musiałam się spakować i tym razem dość szybko wyjechaliśmy na lotnisko. Tam czekała już Martyna, i dość nowych osób. Byli też znajomi, którym spokojnie przedstawiłam przyjaciółkę.
-A mi to już nie przedstawisz swojej koleżanki?-zza pleców odezwał się Filip.
-Tylko, tym którzy zasłużyli ją przedstawiam-odpowiedziałam jakże miłym głosem.
-A ja nie zasłużyłem?-widać chciało mu się kłócić, ja również nie miałam nic przeciwko.
-Czym, byś miał sobie zasłużyć? Może tym, że mi walizkę wywaliłeś, naprawdę dzięki wielkie.- odrzuciłam i czas wsiadać do samolotu. Tam już nie zawracałam sobie nim głowy. Kminiłyśmy z Martyną jak zrobić żebyśmy były razem w pokoju. Po jakiś 3, no może trochę więcej byliśmy na miejscu, tam ja poszłam do pokoju, a nowi mieli zostać u pani. Tam im podała klucze do pokoi i takie tam. Po rozpakowaniu się na kolację. Zajęłyśmy miejsce z Martyną.
-No teraz się pochwal kim był ten chłopak, z którym na lotnisku tak miło rozmawiałaś-przypomniało jej się, a miałam już taką nadzieję, że nie zwróci na to uwagi.
-A to był Filip, dawny chłopak z biblioteki, pamiętasz? opowiadałam ci o nim... Okazał się totalnym kretynem i nie mam zamiaru mieć z nim nic wspólnego.
-Dlaczego, dość fajny jest-nadal ciągnęła Martyna.
-Na pierwsze wrażenie może tak, ale nie na dalszą metę- odpowiedziałam i temat się skończył. Po kolacji poszłam na chwilę do pokoju Martyny. Tam siedziała Olka z jakąś dziewczyną, widać, że się polubiły. Plan był jeden zamienić się z tą dziewczyną miejscem w pokoju.
-Ola możemy pogadać?-zaczęłam miło jak nigdy.
-NO co chcesz?- ona nie była już taka miła, ja jednak ciągłam dalej.
-No wiesz widzę, że zakolegowałaś się z tą nową, a jak pewnie zauważyłaś ja przyjaźnię się z Martyną, a więc czy ta twoja koleżanka nie chciałaby się zamienić ze mną miejscem w pokoju. Wiesz ty byś miała lepiej nie musiałabyś oglądać mojej gęby i przy okazji byś miała koleżankę blisko siebie, więc co ty a raczej wy na to?-czekałam na odpowiedź, a Olka poszła się skonsultować z nową koleżnką. Po chwili przyszła iiiii:
-Leć po swoje rzeczy, ale się sprężaj.
-Olu jakże my wam dziękujemy-rzuciłam szybko i pobiegłam do pokoju po rzeczy. Pakowanie tylko ich zajęło mi dobrą godzinę. Potem wyjaśniłam wszytko Julce i Zuzi i obiecałam, że nadal będziemy się kolegować. Potem ze wszytkim co tutaj miałam pobiegłam do pokoju numer 6. Tam kolejną godzinę zajeło mi rozpakowanie tych pierduł. Było grubo po 24 a my dalej gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Jednak uświadomiłyśmy sobie, że jutro trzeba do szkoły i postanowiłyśmy iść spać.
Rano obudziłam się, nie słysząc żadnego budzika. Pierwszą myślą było to, że jest jeszcze grubo przed budzikiem. Jednak to zbyt podejrzane, że jest tak jasno o 6. Chwyciłam po telefon iii jednak zaspałyśmy. Godzina 8:30 a my w łóżkach. Zerwałam sie z niego jak nigdy.
-Martyna kur** wstawaj, zaspałyśmy-szybko krzyknęłam i udałam się w stronę łazienki.
-Co ty pierdol***, przecież budzik jeszcze nie dzwonił-odezwała się zaspana spod kordły.
-A nastawiłaś? No właśnie ja też nie, więc lepiej się ruszaj.-mówiłam z pełną gębą pasty do zębów.
-Myślałam, że ty ustawiłaś.
-Ty nie myśl, tylko wstawaj!!!- ganiałyśmy po pokoju jak opentane. Wyrobiłyśmy się dość szybko o 9:15 byłyśmy pod klasą, strach nas obleciał, bo teraz lekcja akurat z wychowaczynią.
-Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie-powedziałyśmy wchodząc do klasy. Nie zrobiła nam żadnej bury, co dziwne. Kazała zająć miejsca. A jednak na koniec lekcji kazała nam zostać na chwilkę. Zaczęła gadać, że nie chcę żebyśmy się następnym razem spóźniały i takie tam. My jako grzeczne uczennice obiecałyśmy poprawę. Reszta lekcji zleciała strasznie szybko. Potem trening. Dzisiaj szła też Martyna. Szybko wróciłyśmy do pokoju, trochę ogarnęłyśmy ryjce, wzięłyśmy potrzebne rzeczy i szybko na salę. Tam dziewczyny się przebierały. My wyszłyśmy na końcu. Na boisku czekał już pan Piotrek. Szybko sprawdził obecność.
-A ciebie tu chyba jeszcze nie było?-zwrócił się do Martyny, a potem na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
-Nie, jestem tu pierwszy raz.-odpowiedziała i również się uśmiechnęła.
-To przedstaw się nam-dalej ciągną rozmowę. Martyna przedstawiła się i jeszcze przez chwilę rozmawiali.
-Dobra to teraz dobierzcie się w pary, a ty Martyna choć będziesz ze mną- wzrokiem wskazał na Martynę. Ale jakim wzrokiem. Nigdy tak się jeszcze nie patrzył, na żadną z nas. Ja byłam z Julką. Coś mi się wydawało, że między trenerem a nową uczennicą coś będzie. Martyna była strasznie zestresowana. Zauważył to również Piotrek.
-No nie stresuj się już, widać że potrafisz tylko tak się nie stresuj, choć pokażę ci kilka ćwiczeń.-powiedział i podszedł do dziewczyny. My z Julką stałyśmy zaraz obok nich więc wszystko widziałam bardzo dobrze. Najpierw pokazywał jej jakieś ćwiczenia na rękce, potem na brzuch. Przy kolejnych ćwiczeniach zbliżał się coraz bardziej. Stanął za nią i chwycił za biodra. Gadał, że to jakieś ćwiczenia, ale ja wiedziałam, że to tylko wymówka. Jego wzrok był utkwiony tylko w nią, nie zwracał uwagi na nas, był tak wpatrzony w Martynę. Trening dobiegł końca, wszystkie udałyśmy się w stronę szatni. Ten trening nie był normalny, Piotrek zachowywał się jakby poza Martyną na sali nei było nikogo innego. Czyżby miłość od pierwszego wejrzenia, a tym bardziej ćwiczenia hahha xd
-Dlaczego mi nie mówiłaś, że on jest tak zajebi***-mówiła podekscytowana Martyna, kiedy byłyśmy już w pokoju.
-Bo nigdy taki nie był. Spodobałaś mu się a z tego co wiem nie jest w żadnym związku-odpowiedziałam i udałam się do łazienki. Kiedy wyszłam jeszcze chwilę o tym pogadałyśmy i postanowiłyśmy dziś szybciej iść spać bo nie chcemy znów zaspać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz