środa, 27 lutego 2013

Wakacje mijały szybko jak nigdy. Starałam się z nich korzystać najlepiej jak mogę. Najczęściej spotykałam się z Martyną. Czasem przyjeżdżałam na salę gdzie byłą też Martyna i Patrycja i pykałyśmy sobie w siatkówkę. Z  Martyną nie rozmawiałyśmy a raczej starałyśmy się nie rozmawiać o roku szkolny. Jednak obie byłyśmy strasznie go ciekawe. Wyjazd zbliżał się dużymi krokami. Końcem sierpnia wybrałam się z rodzicami nad morze, żeby się sobą nacieszyć. Do wyjazdu zostały 2 tygodnie, ostatnie zakupy i przygotowania. Wyjazd miałam 31 sierpnia o 17:00. Małe odliczanie dni zaczęło się. Im bliżej wyjazdu tym bardziej nie chciałam tak jechać. Wolałam  zostać w jakimś LO w Bolesławcu. No trudno jakoś dam radę. 30 sierpnia był najbardziej stresujący. Dopakowywałam się, szykowałam i ciągle rozmyślałam jak tam będzie. Godzina 21, wykąpałam się i ten wieczór spędziłam z rodziną. Potem spać. Ranek był słoneczny, ale nie miałam ochoty wstać z łóżka. Mama przyszła i powiedziała, że mam już wstawać bo musimy szybciej wyjechać. Wstałam ogarnełam się, zjadłam śniadanie i ostatnie przygotowania miałam już za sobą. Wyjechaliśmy. Na lotnisku spotkałam Martynę, żegnałyśmy się chyba z pół godziny oczywiście nie obeszło się bez łez. Potem trzeba było wsiadać. Wyczytali mnie z listy. Pożegnałam się z rodzicami i wsiadłam. Po 5 minutach wylecieliśmy. W samolocie większość osób już się znało. Ja założyłam słuchawki i tak do Londynu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz