środa, 27 lutego 2013


W sobotę wstałam o 12. Tak jak na mnie to dość normalne. Oczywiście zapomniałam, że na 13 umówiłam się z Martyną i musiałam dzwonić żeby ją poinformować, iż będę później xd Ganiałam po domu jak głupia, szukając jakiś ciuchów. Po 15 minutach przemyśleń postawiłam na rurki, bluzę i bokserkę, do tego adidasy z nike. Prostowanie włosów, i mały make-up zajęło kolejne pół godziny. Potem zjadłam śniadanie, wprawdzie był to już obiad. Pogadałam trochę z siostrą, potem z mamą. Była już 14, wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i tato odwiózł mnie do Martyny. Podjechaliśmy pod jej dom. Czekała na mnie na schodach. "Dzięki  tatuś"-rzuciłam szybko i wysiadłam z auta. "No jesteś w końcu"-usłyszałam na powitanie."Ja ciebie też"-odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. I zaczęły się nasze opowieści. Oczywiście jak to my zagadałyśmy się i zapomniałyśmy, że umówiłyśmy się z Patrycją. Wzięłyśmy szybko torebki i biegiem. Punkt 18 byłyśmy pod salą. Tam czekała Patrycja. "Hej Patrycja"-powiedziałyśmy ze śmiechem."Ile można czekać?"- powiedziała wkurzona."Oj na choć i już się nie złość". Potem misiek na przyjemniejsze powitanie i weszłyśmy do budynku. Od pana Adama wzięłyśmy kluczyk, z którym siedziałyśmy przez 10 minut prowadząc rozmowę. Potem do szatni, gdzie przebierałyśmy się chyba z pół godziny bo ciągle rozpraszałyśmy się rozmową. No kiedy  już każda ubrała się, poszłyśmy po moltena,. W pomieszczeniu siedział pan Marcin. Nasz dawny trener. "O dzień dobry"-powiedziałyśmy, i na zarówno naszych jak i jego twarzy pojawił się wielki uśmiech. "Dzień doby dziewczyny"-odpowiedział. Zanim poszłyśmy grać spędziłyśmy godzinę, rozmawiając z Marcinem. "To co idziemy grać"-spytała zniecierpliwiona Martyna. "No chodźmy"-powiedziałam i wzięłam piłkę."A może pójdziesz, znaczy pójdzie pan z nami?"-wydukała zestresowana Patrycja po małej wpadce. I tak wszystkie śmiałyśmy się jak opentane. "To zaraz przyjdę tylko się przebiorę"-odpowiedział. Wyszłyśmy z pomieszczenia i udałyśmy się w stronę siatki. Nadal na naszych twarzach widniał uśmiech, i nie mogłyśmy się uspokoić. Potem przyszedł Marcin i zaczęliśmy odbijać. Kiedy tak graliśmy przypomniały mi się trzy lata gimnazjum. Jak narazie to był najlepszy czas spędzony w szkole. I wszyscy zaczęliśmy wspominać. Co chwilę na myśl przychodziły coraz śmieszniejsze rzeczy.Razem z nami śmiał się pan Marcin. Niestety przyszła godzina 21 i trzeba było się zmywać. Pożegnałyśmy się z nauczycielem i wszyłyśmy. Pod salą czekała już mama Patrycji, z nią też się pożegnałyśmy i udałyśmy się w stronę domu Martyny. Nie śpieszyło się nam i były widoczne skutki. Zamiast 15 minut szłyśmy 45. Pół nocy gadałyśmy i oglądałyśmy  jakieś filmy przy większości ryczałyśmy ale to taki szczegół.W niedzielę rano tato czekał już o 8 bo dzisiaj lot trochę szybciej a chciała jeszcze trochę czasu spędzić z bliskimi. Pożegnałam się z Martyną, i pojechaliśmy do domu. Potem poszłam do kościoła z Dianą, której też musiałam poopowidać co się działo. Po mszy spotkałam kilku znajomych, z nimi też zamieniłam kilka słów i poszłam do domu. Zjadłam obiad i siedziałam z rodzicami i rodzeństwem. O 15 wyjechaliśmy na lotnisko. Byliśmy punktualnie na 17 gdzie czekali już wszyscy. Pożegnałam się z rodzicami i do samolotu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz