środa, 27 lutego 2013
U nas kolejne dni to sama nuda. Nie mieliśmy czasu żeby gdzieś wyskoczyć bo nauka -,- A dzisiaj już czwartek, czyli będzie trening. Rano pobudka, kolejne 7 godzin spędzonym w szkolnych murach, obiad i na salę. Szybko wpadłyśmy na pokoju po rzeczy i na trening. Zaczął się jak zawsze czyli obecność, potem rozgrzewka i trochę pograłyśmy. Piotrek zawołał do siebie Martynę, miało to trwać chwilę jednak zajęło im to trochę więcej. My nie zwracałyśmy na to uwagi i grałyśmy dalej. 2 godziny zleciały strasznie szybko. Poszłyśmy do szatni i tam zaczęły się komentarze starszych dziewczyn."Ej widziałyście ta cała Martyna, poszła z nim do tego pokoju i już nie wróciła. Ciekawe co tam robią". Zaczęła któraś z nich.
-A może zajmiesz się swoją dupą, i popatrzysz co ty robisz a nie innymi się zajmujesz-już nie wytrzymałam. Jeny co ich to obchodzi zero prywatności. Już nic mi nie odpowiedziały, tylko gadały coś sobie pod nosem. Ja nie szczególnie zwracałam no to uwagę. Szybko wzięłam swoje rzeczy i nie miałam zamiaru czekać na Martynę bo wiedziałam, że się szybko nie doczekam. Udałam się w stronę bursy.
-------- w tym czasie u Martyny --------
Podczas treningu było mi dość dziwnie. Wejść na salę bez przywitania, i udawać że to tylko trener. Piotrek chyba to zauważył bo po niedługim czasie, zabrał mnie do pokoju. Tam kiedy tylko zamknął drzwi, przyciągnął mnie do siebie i zaczął czule całować. Zapomnieliśmy, że mała firanka jest odsłonięta, a my stoimy na przeciwko małego okna. On szybko podszedł do okienka i zasunął kawałek materiału. Potem posadził mnie na stole i nadal tonęliśmy w pocałunkach. Trening leciał a my nadal siedzieliśmy w pokoju i nie chciało nam się wychodzić. 2 godziny zleciały w mgnieniu oka, i widzieliśmy tylko jak dziewczyny schodzą z boiska i udają się w stronę szatni. Ja siedziałam wtulona w Piotrka i myślałam jak to się stało, że teraz jestem tu z nim i jest nam tak cudownie. Nie chciałam tego przerywać. Niestety ktoś zapukał do drzwi. Musiałam szybko zejść z jego kolan i udawać, że boli mnie ręka. Tak to któraś z dziewczyn przyniosła kluczyk od szatni, i wścipsko zaglądała co takiego robimy. Jednak zdziwiła się kiedy zobaczyła mnie z łzą na policzku i mocno trzymającą się za rękę. Sztuka aktorska robi za swoje. Stała w tych drzwiach jak wmurowana. Piotrek szybko ją spławił i znów zostaliśmy sami.
-Dziewczyno jesteś wspaniała-powiedział kiedy zamknął drzwi.
-A dziękuję-odpowiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
-Dobra musimy się zbierać, wpadniesz do mnie wieczorem?-zapytał Piotrek szukając swojego telefony.
-Jeśli będę miała siłę, to z chęcią wpadnę.-powiedziałam i zabrałam kluczyk ze stołu, aby udać się do szatni w celu przebrania stroju. Szybko się przebrałam i poszłam do pokoju gdzie na łóżku siedziała wykąpana Martyna.
-------- a u Patrycji -------
Dzień jak zwykle. Do szkoły ze szkoły do domu, a potem do Marcina pooglądać jak radzą sobie na boisku gimnazjalistki. Na sali byłam trochę za wcześnie, więc mogłam nacieszyć się pocałunkami Marcina. Potem już zebrały się dziewczyny, więc ze swojego pokoju wyłonił się Marcin a zaraz za nim podążałam ja. Grzecznie usiadłam na ławkę i wszytko oglądałam. W połowie treningu dostrzegłam jedną okropną rzecz. Do trenera lepi się jakaś dziewczyna, a widać że jemu się to podoba i nie ma nic przeciwko. Lepiła sie do niego coraz bardziej. Starała udawać, że nic nie umie i Marcin pokazywał jej każde ćwiczenie dokładnie jak nikomu innemu. A kiedy już nawiązywała z nim kontakt patrzyła na mnie drwiącym wzrokiem. Ja nie wytrzymałam, wstałam i wyszłam. Na korytarzu założyłam kurtkę. Nie zdążyłam otworzyć drzwi bo za rękę złapał mnie Marcin.
-O co ci chodzi?-zapytał jakby nic nie zauważył
-O co? o tą małą debilkę, która robi wszystko żebyś tylko zwrócił na nią uwagę. Przecież wiesz jak ona dobrze gra a teraz co udaje że nic nie umie żebyś tylko wszystko jej pokazał.A ty udajesz, że nic nie widzisz i jak grzeczny trener robisz to co ona sobie chce.- powiedziałam jeszcze bardziej wkurzona niż jak wychodziłam stamtąd.
-Jejku nie przesadzaj przecież ona jest z gimnazjum. Mam ją olać i powiedzieć "przecież umiesz, nie rób ze mnie idioty" ?
-A czemu nie. Pewnie lepiej iść i być posłuszny żeby tylko sobie nie poszła!-wykrzyczałam. On starał się mnie przytulić ale ja odepchnęłam go i rzuciłam tylko-Wiesz co rób sobie co chcesz. Idź do niej ja mam to gdzieś.-i wyszłam. Tak mnie wkurwił -,- Przyszłam do domu zapłakana, i zamknęłam się w swoim pokoju. Zaraz pod drzwiami znalazła się mama i Karolina. Zaczęło sie wypytywanie co się stało i takie tam. Krzyknęłam że nic w włączyłam muzykę. Marcin dzwonił 15 razy, ale ja nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Wyłączyłam telefon, wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam.
-------- a u mnie --------
Kiedy byłam już pod samą bursą, zauważyłam, że ktoś całą drogę za mną idzie. Był ubrany na czarno i szczerze mówiąc trochę się wystraszyłam. Wchodziłam już po schodkach, i ten "ktoś" złapał mnie z rękę. Aż podskoczyłam. Nagle osoba zdjęła kaptur i proszę Wojtek. Wkurzył mnie ja nie wiem co.
-Człowieku ty nie masz co robić tylko ludzi straszyć?-powiedział i zabrałam moją rękę.
-No przepraszam nie chciałem Cię wystraszyć. Wiem głupi pomysł. Ale chciałem Cię zaprosić na spacer.
-Teraz na spacer nie ma mowy. Właśnie wracam z treningu.
-No proszę na chwilę.-Wojtek nie dawał za wygraną, jednak ja też nie.
-Nie naprawdę, jutro albo kiedy indziej. Dzisiaj nie dam rady.-Powiedziałam i weszłam do budynku.
-No dobra szkoda. To cześć.-krzyknął za mną. Tak poprostu go spławiłam. Nie chciało mi się łazić teraz na jakieś spacerki. Weszłam do pokoju wzięłam prysznic, i oglądałam jakiś film. Potem przyszła Martyna i musiałyśmy wszystko obgadać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz