środa, 27 lutego 2013
Poniedziałek zaczął się strasznie -.- Deszcz wciąż lał. na dodatek dziewczyny patrzyły na mnie z taką nie chęcią zresztą tak samo się do mnie odzywały. Dobra rozumiem wczoraj nie byłam zbyt miła ale bez przesady. Nie chcą to nie ja ich zmuszać nie będę. Na zajęcia nie chciało mi się iść jak nigdy. Ubrałam dresy i adidasy, włosy związałam w kucyka. Lekcje wlokły się jak nigdy po 7 miałąm wrażenie jakbym tam cały dzień siedziała. Po obiedzie wróciłam do pokoju. Na szczęście złość dziewczyn trochę opadła i zachowywały się dość normalnie. Dzisiaj pierwsze zajęcia z tańca. Z naszego pokoju idzie też Olka -.- Ona pierwsza wlazła do łazienki. Czas leciał, ja już wszystko sobie naszykowałam i tylko czekałam aż stamtąd wyjdzie. A ona siedziała tam już chyba z godzinę jak nie więcej:
-Czy mogłabyś ruszyć swoją szanowną dupę?!!!- mówiłam ciągle stukając w drzwi...
-Jeszcze nie jestem gotowa, paznokcie piłuję..-odpowiedziała swoim jakże milutkim głosem
-Ty jesteś jakaś popie*******??? wyjdź i tu sobie piłuj te zasrane paznokcie....- nie było szans żeby stamtąd wyszła..... Zostało 20 minut do wyjścia, ja też musiałam się trochę ogarnąć.. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam do dziewczyn obok. One niestety też się szykowały do wyjścia i łazienkę miały zajętą. Zostało mi tylko jedno wyjście iśc do chłopaków. Spokojnie zapukałam do drzwi
-Proszę-usłyszałam całkiem miły głos chłopaka.
-Cześć mogę skorzystać z łazienki, bo śpieszę się a u nas zajęta-kiedy tam stałam widziałam tylko jeden wielki syf. Myślałam, że to u nas to u nas jest masakra a tu prosze :D
-No pewnie, tylko Filip wyjdzie-odpowiedział brunet.
-Dzięki, tak wogóle jestem Martyna
-Spoko, ja Kacper miło poznać- odpowiedział i uśmiechną się, ja też odpowiedziałam mu uśmiechem. Z łazienki wyszedł Filip wmurowało mnie w podłogę......to był chłopak z biblioteki.
-O śpiąca królewna nie w łóżeczku? A jeśli dobrze pamiętam to nie ma jakiegoś zakazu czy coś ??-ta Filip to również chłopak, którego wywaliłam z naszego pokoju..
-Weź się zamknij kretynie!!-Kacper stanął w mojej obrnie
-Masz już wolną łazienkę, i nie prejmuj się nim :)
-Nie przejmuje się takimi dupkami jak on i dzięki- odpowiedziałam i weszłam do łazienki, gdzie też był cholerny syf. Szybko uczesałam się i poprawiłam makijaż.
-Dzięki Kacper, ja zmykam-zwróciłam się do bruneta.
-Nie ma sprawy wpadaj częściej-odpowiedział. Już chwytałam za klamkę kiedy swoje trzy grosze musiał dorzucićFilip
-A mi t już nie podziękujesz ???? -zaczął swoim wrednym tonem.
-A tobie niby za co ?
-A kto ci w bibliotece godzinę podał ? -ciągnął z uśmiechem na twarzy
-No tak jakże mogłam zapomnieć, dziękuję. Przecież zakłuciłam twoje skupienie, które pewnie rzadko się zdarza. Ale jeśli dobrze pamiętam to ty mi powinieneś dziękować, bo jeśli bym wtedy nie podeszła pewnie nie pomyślałbyś żeby godzinę sprawdzić i byś się jeszcze bardziej spóźnił.
-Och jakaś ty pamiętliwa, więc dziekuję pani bardzo.
-Jak widać nie tylko ja jestem pamiętliwa. -Rozmowa zapewne ciągła by się jeszcze gdybym nie przypomniała sobie, że śpieszę się. Otworzyłam drzwi i na pożegnanie rzuciłam jakże miłe "NIE MA ZA CO"i wyszłam. Potem wpadłam do pokoju po torbę i biegiem na salę. Zajęcia trwały ok 1.5 godziny. Dzisiaj większość czasu rozmawialiśmy jakie są plany na prowadzenie zajęć, i uczyliśmy się jakiś podstawowych kroków. Podsumowując nic ciekawego. W pokoju byłam pierwsza, więc tym razem to ja zajęłam łazienkę. Po chwili przyszła Olka.
-Ale jestem zmęczona-żaliła się do dziewczyn. One oczywiście jej nie słuchały i nadal zajmowały się swoimi sprawami.
-Idę pod prysznic-ciągnęła dalej Olka, myśląc że ktoś jej słucha.
-Zajęte-z niechęcią powiedziała Julka.
-To chyba żarty-powiedział. Po chwili zaczęła stukać do drzwi i drzeć się :"NO SZYBCIEJ, POŚPIESZ SIĘ,RUSZ DUPSKO" i tak w kółko.
-Coś mówiłaś bo nie słyszałam, paznokcie piłuję.-rzuciłam, naprawdę siedziałam sobie nic nie robiąc, ale przecież zemścić się trzeba.
-Ej no to nie jest zagranie poniżej pasa-ciągła swoim piskliwym głosem.
-Oj no nie marudź, dasz radę, jeszcze tylko 9 paznokci i brewki do wyregulowania.- mówiłam ledwo powtrzymując się od śmiechu. Słyszałam tylko jak wychodząc trzasła drzwiami za sobą, a zaraz po tym wybuch śmiechu dziewczyn. Wyszłam z łazienki i śmiałam się razem z nimi. Potem chwyciłam za telefon Miała nieodebrane połączenie od Patrycji, więc szybko odzwoniłam. Migiem po drugiej stronie usłyszałam jej śmiech i jakże radosne
-Witam Martyno:D
-A tobie co, że taka szczęśliwa ?
-Nic, nic-mówiła ze śmiechem w głosie, a w oddali słyszałam jakiś męski głos
-Patrycja chodź tu, kończ już. -to był całkiem znajomy męski głos :o
-Widzisz muszę kończyć, obowiązki wzywają, pa -i zaraz po tym rozłączyła się. No to mamy zagadkę dnia kto był z Patrycją :D No nic musiałam odrobić lekcje. Potem do pokoju weszła Olka:
-Paznokcie wypiłowane? -znów zaczęła
-Tak bardzo dokładnie-odpowiedziałam, coś tam jeszcze bełkotała pod nosem ale już jej nie słuchałam. Kiedy skończyłam lekcje zadzwonił telefon nikt inny jak Patrycja.
-No teraz się tłumacz-zaczęłam kiedy tylko odebrałam
-Ale nie wiem o co ci chodzi Martynko- odpowiedziała nadal się śmiejąc
-Jak to nie wiesz, z kim ty się szlajasz? :D
-A to, to na treningu byłam.
-Tak tak na treningu o 21:30. Dobra to już wiem że z Mraśnym byłaś :)
-No na treningu, serio
-O to wiedzę, że pan Marcin zaczą robić indywidualne treningi. Czy wy.....?
-Oj przestań. Kiedy będziesz w domu ?
-W piątek
-Dobra to wpadnij do mnie to ci wszystko opowiem.
-Ale, że wy razem ? :o
-Do piątku papa :* - i nie usłyszałam odpowiedzi na tak ważne pytanie, ale coś mi się wydaje że mam rację. No cóż dowiem się w piątek. A teraz trzeba spać. Powiedziałyśmy sobie zgodnie dobranoc, zgasiłyśmy światło i spanko :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz